„Raz byliśmy w Orle…

„Raz byliśmy w Orle Rzeszy (monachijska restauracja). Hess był tam z żoną i szwagierką. Poszedł podpity student i uwłaczał paniom. Hess wziął go na stronę i powiedział mu, co o tym myśli. Następnego dnia przychodzi do niego dwóch takich małpiszonów, przynoszą mu wyzwanie na pojedynek, bo ośmielił się udzielać pouczeń korporantowi. Zabroniłem mu wdawać się w to. Niech przyjdą do mnie. Powiedziałem im, że ten człowiek cztery lata dzielnie stawał w obliczu wroga. Nie wstyd wam?

Niepowetowana strata – Strunk, nasz jedyny korespondent na światowym poziomie. Uwiedli mu żonę, więc się dał zastrzelić! Gdzie tu sens? W 1923 Dietrich Eckart dostał z jakiegoś powodu 16 czy 17 wyzwań na pojedynek od jakichś młodziaków. Wkroczyłem w to. Przede mną mieli respekt. Są oczywiście sprawy, gdzie dwaj ludzie popadają w konflikty, którego żaden nie rozstrzygnie. Jeżeli dwóch startuje do tej samej kobiety, jeden musi odejść. Ale teraz, w czasie wojny, nawet dla takich spraw nie ma zrozumienia, ani czasu. To nie służy narodowi.

Co do konfliktów, jakie się rodzą w chłopskich zagrodach, jestem kolosalnie tolerancyjny. Chłopak, który nie walczy o dziewczynę, jest skończony. Nie robię z tego tragedii. Nieraz zdarza się, że sądy kwalifikują zwykłe zabójstwo, w bójce czy afekcie, jako mord z premedytacją – powiedziałeś kiedyś tam: „ja go w końcu zabiję!”, i już robią z czynu wykonanie wcześniejszego planu. Dokąd by nas to doprowadziło, gdybyśmy uznawali mordercę każdego, kto kiedyś coś takiego powiedział, jeszcze na wsi! W takich przypadkach – jeśli widzę, że to w gruncie rzeczy porządny chłopak – przymykam oko, kara zostaje zamieniona na więzienie, a po krótkim czasie następuje zwolnienie warunkowe”

#ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #ciekawostkihistoryczne #hitler #prawo

Powered by WPeMatico