Mireczki, przychodzę z…

Mireczki,

przychodzę z kontynuacją może niektórych interesujacej sprawy w sądzie, która ciągnie się już półtora roku i przechodzi wszelkie ramy absurdu. Ja kontra karalusza mama! Do boju! ᕦ(òóˇ)ᕤ

Dla przypomnienia – wynajęłam mieszkanie z kolonią robaków, nie byłam w stanie tam mieszkać a pani mądralińska nie pozwoliła mi się wyprowadzić. Teraz mamy sprawę w sądzie.

Tutaj mamy część 1, część 2, część 3, część 4.

Wiem, że brzmi to jak jakiś żart, ale wydarzyło się naprawdę.

Jako, że na poprzedniej rozprawie właścicielka mieszkania nie zapłaciła 30 zł i jej pozwew w moim kierunku został odroczony do czasu zapłaty. Po 5 miesiącach nadal nie opłaciła tych 30 zł w terminie. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Sąd odrzucił jej wniosek. Tutaj zaczęły się schody. Okazało się, że zapłaciła po upływie terminu… jakieś 5 mcy po terminie. Brawo za sprawność umysłową, a raczej jej brak. Sąd informował ją na poprzedniej rozprawie i było to w protokole jak i w nagraniu. Jednak kochana pozwana nie przyznaje się, że słyszała o tym. Chce zaskarżyć decyzje sądu. Bo uwaga… ona to może i usłyszała akustycznie, jednak nikt jej nie udowodni, że zrozumiała co sąd chciał jej przekazać. Liczy się słowo pisane a nie mówione.. xDDDDD

Stwierdziła również, że gdyby nie była taką bystrą osobą to i na tą rozprawę by nie przyszła, ponieważ sąd mówi niewyraźnie. Na szczęście zadzwoniła wcześniej się upewnić do sądu i potwierdzić datę. No karuzela się rozpędza. Miny mojej prawniczki, która chciałą się zaśmiać, oraz sędziny, która nie wiem czy mi współczułą czy niedowierzała. Poinformowałą, że można się odwoływać i lecimy z moją sprawą po 5 min przerwie wyjaśniającej z panią właścicielką karaluchowa.

Z absurdów… podczas czytania zakresu pozwu, padło pytanie ze strony karaluszej mamy.

A co to znaczy kolonia karaluchów? Z jakiego słownika pani to wzięła i jaka jest definicja koloni robaków.
Wszystkich zaurowało. Sędzina czyta pozew do zapisania przez miłą panią w rogu, co musiała to wszystko zapisywać xD. Przerywa sędzinie i pyta co to znaczy słowo xDDDDD Moja prawniczka tłumaczy, że jak jest większa ilość robaków w domu to można mówić, że jest to kolonia karaluchów. I zaczynają się pytania. A jaka to dokładnie liczba? Nikt jej już nie odpowiedział.

Podczas przesłuchania odpowiadałam na pytania sędzi i jednocześnie babsko mi przerywało jak mówiłam, atakując mnie, żem sama sobie winna. Po przesłuchaniu nadeszła chwila zadawania pytań do mnie. Kobieta pięknie zaczyna na mnie najeżdżać, że jestem brudaską, że sama naniosłam robaki i że w ogóle bla bla bla jakieś jej wyimaginowane racje. Sąd reaguje pytając, czy to jest pytanie, bo jej się nie wydaje. No nie… 3 razy mówiła, że ma pytanie a miała tylko jakieś wysyryw. Sędzina musiała poprosić o zadawanie konkretnych pytań albo koniec. Było jedno pytanie. Dlaczego dałam jej tylko kilka dni na znalezienie nowej osoby na ten pokój? xD eeeeee a co to w ogóle jest…

Gdy przyszło do jej części przesłuchania, wkopała się kłamiąc w żywe oczy. Zadane zostało pytanie, czy wiedziała pani wcześniej przed mailem od pani Grzesznej o karaluchach? Odpowiedz: NIE!. Sędzina nie jest głupia, więc w sekunde zczaiła że 5 min wcześniej sama mówiła kilkukrotnie, że ona wiedziała i sama ponoć mi przekazaywała 1 dnia. Kłamanie w sądzie takie sprawne, tylko trzeba pamiętać co się w nerwach krzyczy. Wykręcała się, że nie są to kłamstwa i fałszywe zeznania, że ona tylko inaczej rozumie pojęcie „wiedziała” i że jeden czy dwa to nie znaczy, że były. Oznacza, że tylko czasami były. No ja nie mogłam ze śmiechu. Ale widać było na jej twarzy taki stres, że w sumie zjebała xD

Kolejne pytanie od sędzi. W sprzeciwie pani napisała, że wymaga od pani Grzesznej 1,5k jeszcze dodatkowo. Czy mogłaby pani wytłumaczyć z jakiego tytułu? Okazuje się, że ona nie wie, wpisała bo tak jakoś wyszło xDDDDD Pięknie też wkopała się mówiąc, że ma maile od współlokatora, co tam mieszkał, że był porządek i super. A gościa znam i wiem, że tak nie napisał i sam też uciekł stamtąd. Sąd pyta, czy mogłaby przedłożyć takie maile jako dowód w sprawie? Okazuje się, że nie może bo to tajne i nie może tego udostępniać. xD To na cholere to w ogóle wyciągasz. Ale tonący brzytwy się chwyta.

W każdym razie cała rozprawa to multum absurdów i kłamstw. Teraz czekamy, aż ona zaskarży decyzję sądu o odrzuceniu jej pozwu i jeśli przegra (lub wygra xDDD ) dostaniemy termin kolejnej rozprawy lub nie.

Podziwiam sędzinę, że musi się użerać z takimi ludzmi i słuchać takich bzdurnych konfliktów. A was, że dotarliście do końca tego tekstu ʕ•ᴥ•ʔ

#grzesznawsadzie #absurd #sadowehistorie #afera #wroclaw #januszewynajmu #prawo #gorzkiezale i #heheszki zarazem

Powered by WPeMatico