Miałem awanturę z sąsiadem,…

Miałem awanturę z sąsiadem, który jest ratownikiem medycznym i ma własną karetkę. Poszło o miejsce parkingowe, których jest jak na lekarstwo w okolicy naszej kamienicy. Sprowadza się to wszystko do tego, że według niego ja nie mam prawa parkować na tym parkingu bo nie jestem właścicielem mieszkania a jedynie wynajmującym (przed parkingiem jest zakaz wjazdu z wyjątkiem mieszkańców kamienicy) natomiast on jest właścicielem mieszkania, a numer rejestracyjny karetki jest zgłoszony do spółdzielni i do urzędu miasta. Właściciel mieszkania mówił mi, że do parkowania wystarczy posiadanie umowy najmu. Na dodatek sąsiad uważa, że nie mam prawa stawiać samochodu w miejscu, w którym podprowadził sobie kable z mieszkania żeby wieczorami ładować karetkę i zagroził mi strażą miejską, która wg niego może ukarać mnie mandatem w wysokości 300zł i 2 pkt karnych. Dodatkowo zagroził mi sprawą w sądzie, jednak nie podał z jakiego artykułu. Powiedział również , że jeżeli go zastawię (czasami, gdy nie ma miejsca,stawiam samochód pod klatką nie zastawiając wyjazdu ale mocno go ograniczając – zostawiam wtedy numer telefonu i przestawiam samochód jak tylko coś się zwolni) i uniemożliwię mu wyjazd na wezwanie to może mi powybijać szyby w mieszkaniu (whaaaat xD). Generalnie nie dało się z nim dogadać, bo jak tylko zauważyłem, że to nie jest jego prywatny parking, tylko parking spółdzielni i nie może zastawiać kilku miejsc parkingowych stawiając tam samochód osobowy, obok którego kładzie pachołek żeby później wjechać tam karetką, to się strasznie striggerował i zaczął mi grozić. Co Mirko o tym sądzi? Ma rację i powinienem wypierdalać czy jest burakiem i niech wypierdala? #kiciochpyta #pytanie #prawo #policja

Powered by WPeMatico